9 sie 2012

Powiedz Kotku, co masz na talerzu ;-)

Witajcie

Jak prawie każda kobieta wiele razy przechodziłam na diety, odchudzałam się, ćwiczyłam. Chociaż z tym ostatnim było najciężej...
Od zawsze miałam trochę ciałka i był tylko jeden krótki okres w moim życiu, kiedy (przynajmniej mi się tak wydaje) byłam w miarę szczupła i podobałam się sobie. Niestety, krótko później utyłam i już więcej nie miałam takiej figury... Do tej pory jestem na siebie zła.
Wiele, wiele razy próbowałam zrzucić zbędne kilogramy. Gdy rosłam zwiększała się także moja waga, którą ja usilnie też próbowałam zrzucić, bezskutecznie. Ostatnio coraz częściej przechodzą przez moją głowę myśli, że czas wziąć się za siebie i zrzucić to, co potrzeba.
Nie mówię tutaj o rozmiarze 34 czy 36, bo takiej wagi nigdy nie osiągnę, ale chciałabym mieć przynajmniej jeden rozmiar mniej. Przynajmniej. Zdaję sobie sprawę, że łatwo przesadzić i będę wyglądać nienaturalnie. Bo nie oszukujmy się, jakbym była taka chudziutka, to tak czy siak zostanie mi mój duży biust (którego też bardzo chciałabym się pozbyć...).

Zaczynam przede wszystkim od nowej, zdrowszej diety. Wykluczam możliwie jak najwięcej świństw, czyli potraw smażonych na głębokim tłuszczu, ogólnie tłustych rzeczy, fastfoody, słodycze...
Oczywiście, jeżeli czasami (naprawdę czasami) zdarzy mi się zjeść coś słodkiego czy coś tłustego to nie będę od razu panikować i besztać się np. głodówką. Jeżeli nie będę jadła codziennie takich rzeczy, to jeden raz nie spowoduje, że wszystko to co zrzuciłam, powróci od razu jak bumerang.
Nie wiem czy dam radę przestać słodzić herbatę (którą i tak piję rzadko), na pewno cukier zamienię na miód.
Będę jeść więcej owoców i warzyw, a także wprowadzę więcej ryb do mojej diety. Nie jest to jedna z moich ulubionych potraw, ale jeżeli dostałabym rybę na talerzu to zjem bez grymasów.

Wprowadzę także ruch do swojej diety, jakieś lekkie ćwiczenia na ramiona, brzuch oraz uda i pośladki. Jakieś rozciąganie itp. Jeżeli pozwolą na to fundusze to zapiszę się na siłownię albo na jakiś taniec :-)

A co dziś zjadłam na śniadanko? ;-)
Było kolorowo i smacznie. Po takim śniadaniu jestem najedzona, ale nie nażarta. Mogłabym przekąsić coś jeszcze i ponoć z takim uczuciem najlepiej jest odchodzić do stołu.

Prawa, że wygląda smacznie? 
Jajecznica, którą uwielbiam. Do tego świeży pomidorek i serek mozzarella, mniam. Smaczny chleb orkiszowy wieńczy całość dodając przepysznego smaku. 
W jednym z moich ulubionych kubków zrobiłam sobie herbatę, która przede wszystkim mnie rozgrzała, bo dziś mi wyjątkowo zimno (mam nadzieję, że to nie choroba! odpukać!) 


Jak wy dbacie o swoją dietę? Ćwiczycie? Może jakieś porady?

Buziaki, Marta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do dyskusji.