13 lis 2012

Koktajl z bananem i kiwi

Witajcie :-)
Mam nadzieję, że miło spędzacie ten wieczór.
Ja w reszcie mam chwilę czasu i pomysł na napisanie czegoś.

Po raz kolejny chcę zmienić swoje nawyki żywieniowe i zacząć jeść zdrowiej, lepiej, smaczniej.
Chcę wyeliminować z diety szkodliwe tłuszcze, kolorowe i gazowane napoje, sztuczne soki, słodycze (choć z tym będzie ciężko, ale przynajmniej ograniczę)
Jednym z moich postanowień jest zjedzenie na kolację czegoś lekkiego i sycącego. Stwierdziłam, że wypróbuję owocowe lub owocowo-warzywne koktajle.

Dziś jest to koktajl z bananem i kiwi. Banalny w przygotowaniu, tani i niesamowicie smaczny.

Co nam będzie potrzebne?
-1 kiwi
-banan
-łyżeczka miodu (opcjonalnie)
-jogurt naturalny (ja użyłam takiego z ziarenkami zbóż)

Wszystko miksujemy dokładnie i gotowe ;-) U mnie jest to porcja na dwa razy.

A czy wy lubicie takie naturalne koktajle? Jakie kombinacje stosujecie?

Pozdrawiam was serdecznie i cieplutko, i do następnego :*

23 paź 2012

Moja pielęgnacja twarzy

Witajcie,

W końcu znalazłam chwilę czasu, żeby usiąść na tyle długo, żeby napisać coś na blogu.
Jestem taka zabiegana, że często w ciągu dnia zdążę zrobić tylko zdjęcia, ale na ich obróbkę i napisanie postu niestety czasu już brak...
Proszę mi także wybaczyć oświetlenie zdjęć - do domu wracam ok. godziny 17, także wspomagam się światłem sztucznym...

No, ale do konkretów.
Moja pielęgnacja nie jest skomplikowana, nie udziwniam nic. Stawiam głównie na nawilżenie twarzy, gdyż najlepiej się z taką buzią czuję. Nie zwracam też aż takiej uwagi na to, że w ciągu dnia się świecę.

Pielęgnacja rano
1. Zaraz po przebudzeniu myję twarz żelem micelarnym z BeBeauty. Jest delikatny, nie przesusza skóry na buzi i zmywa resztki kremu z nocy oraz pozostałości po innych produktach, np. żeli na trądzik
2. Następnie nalewam na wacik kosmetyczny tonik, nie żałuję z ilością, gdyż i tak tonik jest bardzo wydajny. Początkowo piekł, ale teraz sprawdza się idealnie.
3. Nakładam lekki krem na buzię, na dzień używam kremu matującego, mimo iż do tego celu nie sprawdza się w ogóle, to lubię efekt jaki pozostawia na twarzy. Lekko napięta, ale nie ściągnięta skóra, wygładzona, a poza tym, pięknie pachnie.
4. Opcjonalnie krem pod oczy z Ziaji - kozie mleko. Przełożyłam go z tubki do pojemniczka po Carmexie, gdyż z tubki ułamał mi się dozownik....

Po takim rytuale, który trwa nie więcej niż 10 minut lecę się malować... ;-)

Pielęgnacja wieczorna
1. Demakijaż wykonuję za pomocą płynu z Ziaji, który uwielbiam odkąd zaczęłam się malować.
2. Płyn z Rival de Loop dopiero testuję, po jednym razie trochę się zraziłam, gdyż w skutek pewnych mych działań bardzo podrażnił moją skórę (jeszcze bardziej niż była). Ale zobaczymy jak to będzie...
3. Następnie żel do mycia, zmywam resztki makijażu
4. Tonik z Ziaji, żeby krem lepiej się wchłonął
5. Krem z AA Wrażliwa natura, aktywne nawilżanie, jest treściwym, ale nie tłustym kremem. Fajnie nawilża, szkoda, że go wycofali z Rossmannów.
6. Krem pod oczy z Ziaji

Pielęgnacja dodatkowa
1. Gdy czuję, że moja buzia potrzebuje złuszczenia, używam peelingu z Rival de Loop, jest tani i fajny. Ale trzeba uważać, gdy ma się różne zmiany skórne, żeby nie roznosić po całej buzi. Dlatego stosuję, gdy nie mam żadnych niespodzianek na skórze, wymiennie z peelingiem enzymatycznym z Ziaji, który nadal jest na wykończeniu
2. Maseczki wszelkiego rodzaju, ta akurat z Rival de Loop
3. Na wypryski i innych nieprzyjaciół stosuję najczęściej żel Effaclar Duo, ta próbeczka już jest na wykończeniu i planuję zakup pełnego produktu. Stosuję tylko miejscowo.
4. Czasami, zamiast Effaclara używam pasty cynkowej, lecz nie daje rady tak jak Effaclar (mimo iż także nie jest idealny)

Jak widzicie, moja pielęgnacja ogranicza się do minimum. Nie wydziwiam, nie cudaczę. Staram się utrzymywać skórę w odpowiednim nawilżeniu.

A jak wy dbacie o swoje buźki? :-)

15 paź 2012

Nowe wyzwanie! :-)

Brum, brum :D

Cześć dziewczyny!
Jestem taka podekscytowana, od dzisiaj zaczynam kursy nauki jazdy. Poszłam tylko się zapytać, a jeszcze dziś mam wykłady :-)
Nie mogę się doczekać, szczególnie jazd, mimo że samochód to dla mnie czarna magia. Ale jak już wszystkiego się nauczę to będę śmigać po drogach i będę najlepszym kierowcą w Warszawie :D

Poza tym chciałabym Was przeprosić, że nic nie piszę.
Mam przygotowane część zdjęć do ulubieńców, ale jest już połowa miesiąca i nie wiem czy jest sens wrzucać je teraz. Cierpię trochę na brak czasu, coraz więcej sprawdzianów i próbuję zabrać się do nauki do matury, ale jakoś kiepsko mi to idzie.... Nadal nie potrafię zorganizować sobie czasu tak, abym zrobiła wszystko to, co sobie zaplanuję.
Poza tym brakuje mi trochę weny do pisania, szukam inspiracji. Kosmetycznie też się trochę ograniczam, więc nawet nie bardzo jest co pokazywać. Coś na pewno wymyślę i postaram się wrzucić.

Pozdrawiam Was serdecznie :-)

2 paź 2012

Na poprawę humoru

Witajcie,

Ponieważ dzisiaj miałam nieciekawy dzień postanowiłam kupić sobie kilka kosmetyków na pocieszenie.
Byłam w Naturze, licząc że będą już nowości z Essence - Wild Craft, ale niestety ich nie było.
Wpadłam do Rossmanna i skorzystałam z kilku promocji.

Na pierwszy ogień do koszyka wrzuciłam (kolejną, o zgrozo! :D) odżywkę do włosów. Tym razem z jedwabiem i proteinami pszenicy.

Tonik do demakijażu z Rival De Loop, zobaczymy jak się spisze.

Następnie sięgnęłam po mój ulubiony krem do stóp, w promocji za 3,49zł ;-)

I na koniec do koszyka wrzuciłam pędzelek z EcoTools za 16,99 :-) Jako jedyny bez promocji.
Jest to już mój trzeci pędzel z tej firmy i sprawdzają się idealnie. Nic się z nimi nie dzieje, więc bezproblemowo wydaję na nie pieniążki.

Na dniach pojawią się ulubieńcy, mam kilka nowych produktów, które chciałabym wam polecić :-)

30 wrz 2012

Przegląd lakierów do paznokci JESIEŃ-ZIMA 2012

Przygotowałam krótki przegląd lakierów do paznokci na sezon jesień-zima 2012 :-)

Nie sugeruję się tutaj żadnymi trendami, po prostu pokazuję wam to, co mi się podoba ;-)

1. Miss sporty, nr 10, a żeby nie było ciągle ciemno ;-) Delikatny, pół transparentny lakier, gdy chcemy uzyskać delikatny efekt
2. Coral prosilk, nr 11 kiedyś go nie lubiłam, jednak teraz do niego się przyzwyczaiłam i polubiłam. Na moich paznokciach trzyma się 3-4 dni, czyli standardowo.
3. Essence multi dimension nr 69 te lakiery już są długi czas niedostępne, a były naprawdę fajne. Lubię czasem szarość na paznokciach zamiast typowego nude :-)

1. ELF, mod mauve, kolor fioletowo-różowy, jakością nie powala, ale dla koloru można się poświęcić ;-)
2. Nawet nie wiem co to za firma i numerek, kupiłam go w wakacje. Ale jest to piękna ciemniejsza czerwień z delikatnymi złotymi drobinkami. 
3. Vollare, 284, klasyczny bordowy kolor ;-)

1. Miss Sporty,415. Chłodny (?) odcień brązu, piękny na jesień.
2. Golden Rose, 259 miedziany brąz z drobinkami :-) 
3. Maybelline, 552, ostatnio miałam go na paznokciach, trzyma się naprawdę przyzwoicie.

1. Catrice, C02 Hauston's favourite 
2. Golden Rose, 339, piękny granat, kojarzy mi się z kosmosem ;-)
3. Safari bez numerka, poszukiwać będę jeszcze ciemnej zieleni, ale bez drobinek

1. Essence, 12 Midnight glam, kolor trudny do zdefiniowania, przy jednej warstwie ciemny fiolet, przy dwóch prawie, że czarny, wpadający trochę w brąz. Piękny.
2. Maybelline, 447 czerń ze złotymi drobinkami, po 4 dniach nadal nie ma odprysków, ale końcówki są troszkę starte. 
3. Klasyczna czerń Safari, 108

1. Golden Rose, 200, żeby nadać błysk beżowym lub szarym lakierom ;-)
2. Essence, 72 Time for romance
3. Essence, 03 Steel me

Tak wygląda moja propozycja, lubicie nosić na zimę ciemne kolory czy jest to wam bez różnicy? ;-)

Mini nowości + przykra niespodzianka :(

Witajcie!

Chcę Wam pokazać dziś mini nowości.
Już wiele osób na Blogsferze pisało o nowościach z Essence - mianowicie pigmenty. Ja dorwałam jeden na wypróbowanie w Warszawskiej Naturze. I jestem w nim zakochana! Kupiłam także pędzelek, bo ich nigdy za wiele ;-)
W opakowaniu pigment ma kolor starego złota, lekko wpadający w rose gold. Ciężko określić. 
Na powiece nie daje wielkiego koloru, tworzy piękną złoto-srebrną mgiełkę, świetnie rozświetla i nie osypuje się (nakładam go pacynką do cieni), jestem zauroczona tymi pigmentami i na pewno kupię więcej!




Wczoraj, gdy wróciłam do domu zobaczyłam, że mój róż do policzków z limitowanej serii Sensique pokruszył się cały :( Szukałam przyczyny - nie przypominam sobie, żeby ostatnio mi spadł, o nic nie uderzał, bo ciągle leży w jednym miejscu nieruchomo, pytałam mamę czy nie brała, ale nie. Nikt nie ruszał, a jednak się pokruszył :( 

Szkoda było mi go wyrzucić, bo było go jeszcze bardzo dużo. Pokruszyłam go do końca i przesypałam do opakowania z sitkiem po pudrze. Ponieważ była to taka jakby mapka z różem i bronzerem, pokruszony produkt wydaje się o wiele ciemniejszy niż w rzeczywistości. Oba połączone kolory dają piękny brązowo-różową poświatę, ze złotymi drobinkami. 



24 wrz 2012

Popołudnie z królową nauk

Witajcie :-)

Tydzień zaczął się mega lekko, dzisiaj miałam tylko cztery lekcje i ok 11.30 byłam już wolna. Tak więc szybciutko pojechałam do mojego N i spędziłam z nim trochę czasu :-)

A wracając do domu, jak i jadąc rano do szkoły czytałam "Jesteś Bogiem" i już ją skończyłam, książka bardzo mi się spodobała, więc na pewno wybiorę się do kina!
Jeżeli ktoś jest zainteresowany to jak najbardziej, ale polecam najpierw przeczytać książkę, w niej są wyjaśnione pewne sprawy :-)
Mimo iż jest smutna to urzekła moje serce.

A jakie mam plany na popołudnie? Nauka matematyki, oj tak!
Działania na potęgach są całkiem proste, ale muszę ćwiczyć, żeby to pojąć.

Naukę "osładzam" sobie pięknymi zapachami, zapaliłam świeczkę, którą kupiłam wczoraj w OBI ;-) Są teraz promocje i kosztowała mnie 7zł, z bodajże 11zł ;-)

Pachnie pięknie, malinami, zapach nie jest duszący, bardzo delikatny, ale wyczuwalny. Paliła się cały wczorajszy wieczór ;-)
Zakupiłam także o zapachu orchidei, ale ona czeka w kolejce :-) Poprosiłam mojego N, że gdyby jeszcze był w OBI, żeby kupił mi kilka kolejnych słoików.

Jakie wy macie plany na dzisiejsze popołudnie i wieczór? Koniecznie mi napiszcie :-)

Buziaki, Marta!

22 wrz 2012

Recenzja: produkty BingoSpa

W połowie lipca firma BingoSpa przesłała mi do przetestowania trzy produkty, byłam ich bardzo ciekawa.
Jednak z racji wyjazdu testy zaczęłam na początku sierpnia.

Długo odwlekałam tą recenzję, gdyż chciałam dobrze przetestować kosmetyki, tym bardziej, że pierwsze wrażenia wcale nie były pozytywne... Ale zacznijmy od początku.

Paczka przyszła do mnie z opóźnieniem, ale bardzo się cieszyłam gdy ją już dostałam. Kosmetyki były zabezpieczone i doszły do mnie w stanie idealnym. Tutaj plus dla firmy za dbałość o klienta.


Przejdźmy jednak do konkretów...

Kolagenowe serum do mycia twarzy

Aktualnych zdjęć niestety wam nie pokażę, gdyż serum powędrowało do koleżanki.
Jeśli śledziłyście wcześniej mojego bloga to wiecie, że stosowałam OCM, ale gdy dostałam to serum zabrałam się do testów.
Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do nietłustej konsystencji. Dziwne też było dla mnie pienienie się produktu, gdyż oleje oraz żel do mycia twarzy z Biedronki, których używałam wcześniej, nie pieniły się.
Ale przyzwyczaiłam się i emulsja podobała mi się.
Ładnie oczyszczała buzię, ale miałam wrażenie, że lekko ją wysuszała, także konieczny był krem po umyciu. Jednakże nie przeszkadzało mi to, gdyż zawsze kremuję twarz po demakijażu.
Po jakimś tygodniu, półtorej na mojej twarzy zaczęły wyskakiwać bardzo bolące, podskórne niespodzianki. I to jedna po drugiej, także w pewnym momencie miałam ich sporo... Rozważałam kilka opcji, nawet maseczkę, którą także dostałam od tej firmy do testów. Ale stosowałam ją początkowo nieregularnie, więc wykluczyłam ją jako winowajcę.
Nie wiem czy faktycznie żel mógłby mnie zapchać, ale najwidoczniej to zrobił... Zdziwiłam się, gdyż rzadko który kosmetyk powoduje u mnie wysyp pryszczy, a właściwie to był chyba pierwszy (a bynajmniej sobie nie przypominam).
Odstawiłam tą emulsję i problem podskórnych bolących pryszczy zniknął. Niestety, ten kosmetyk pod tym względem się u mnie nie sprawdził.
Konsystencję miał w porządku, nie za gęsta i nie za rzadka. Dla mnie w sam raz. Przez co kosmetyk był dosyć wydajny, przy używaniu 2 razy dziennie. Zapach miał bardzo delikatny, nie drażniący. Cena w porządku (chyba ok 12zł z tego co pamiętam, w każdym razie po więcej informacji zapraszam na stronę producenta )
Troszkę mniej niż 3/4 całego opakowania powędrowało do koleżanki, została uprzedzona o moich przykrych doświadczeniach z tym produktem, mimo to spróbowała i jej bardzo pasuje.

Moja ocena: 2,5/5 
Dużo traci za to, że mnie po nim wysypało...

Maska do twarzy kompleks algowy, skóra normalna



Próbka tej maseczki także powędrowała u koleżanki i mamy takie same odczucia co do niej.
Lekka, żelowa konsystencja jest przyjemna, jakby lekko chłodzi skórę. Nie potrzeba jej wiele, żeby pokryć całą twarz przez co jest wydajna.
Ale... no właśnie, duże ALE - zaraz po nałożeniu zaczyna piec w okolicy nosa i policzków. Używałam jej w okresie, gdy moja skóra była trochę podrażniona po opalaniu i myślałam, że to jest przyczyną pieczenia. Jednak nie, za każdym razem, gdy aplikuję tą maskę występuje pieczenie. Skóra na szczęście nie jest zaczerwieniona, ale piecze. Ogromny minus, ponadto nie zauważyłam żadnych właściwości pielęgnujących...

Ocena: 2/5
Gdyby nie to, że przy nakładaniu lekko chłodzi byłaby totalna tragedia...

Energetyzujące algi pod prysznic z zieloną herbatą

Ten produkt najbardziej przypadł mi do gustu. Od żelu pod prysznic wymagam tylko tyle, żeby dobrze mył ciało i nie przesuszał skóry. Tutaj produkt sprawdza się idealnie. Do tego przyjemnie pachnie, zielona herbata neutralizuje zapach alg. Jedynym minusem jest duży korek, wydostaje się przez niego dużo produktu, przez co jest trochę niewydajny. Gdybym mogła dostać w każdym sklepie ten produkt skusiłabym się na niego pewnie jeszcze. Ale perspektywa zamawiania ze strony + koszty przesyłki to trochę nieekonomiczne.

Ocena: 4,5/5
Maleńki minusik za korek ;-)

Podsumowując...
Jeszcze raz dziękuję firmie BingoSpa za udostępnienie mi ich produktów. Niestety, nie skuszę się na kolejne produkty, zraziłam się do nich i na pewno żadnego do pielęgnacji, szczególnie twarzy, nie kupię.
Przykro mi, że na mnie tak źle zadziałały, ale chyba nikt nie chce robić sobie krzywdy na twarzy...

Pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam buziaki, Marta ;-)

PS.
A dziś dostałam drobną niespodziankę od taty :-) Doskonale wiedział, że chciałam wybrać się na ten film, więc dodatkowo kupił mi książkę oraz płytę, bardzo się cieszę. Płyty ciągle słucham, a poza tym będę miała lekturę na najbliższe dni... :-)

Powracam po przerwie technicznej

Czeeeść, to znowu ja ;-)

Czy ktoś jeszcze o mnie pamięta? Powracam do Was po niedługiej przerwie.
Miałam problemy z komputerem, jakieś wirusy czy inne śmieci zakłócały pracę internetu na moim komputerze i nie byłam w stanie nic napisać niestety.

W planach mam do napisania zaległą recenzję, kilka nowości ubraniowych i inne ;-)

Notka pewnie pojawi się dzisiaj wieczorem, a jeśli nie to prawdopodobnie jutro ;-)

Pozdrawiam Was cieplutko i trzymajcie się!


DODATKOWO, biorę udział w rozdaniach i serdecznie was zachęcam do wzięcia udziału :-)

U C for Craving

U Bella Beauty 



3 wrz 2012

Nowy rok szkolny, nowe wyzwania i inne nowości...

Cześć Kochane :-)

Na wstępie chciałabym Wam podziękować za to, że jesteście. Za każde odwiedziny, za każdy komentarz i za to, że jest Was powolutku co raz więcej :-)

Początkujący blogger cieszy się z każdej małej rzeczy :-)


I koniec, koniec wakacji, czas wziąć się porządnie do roboty. W tym roku matura i będzie ciężko.
Nie ukrywam, że w ciągu tych dwóch lat nie robiłam zbyt wiele - złych ocen nie miałam, ale nie uczyłam się regularnie i wiele informacji uleciało mi z głowy...
Będzie trzeba to nadrobić, a nauczycielka od biologii już zapowiedziała, że oprócz bieżącego materiału będą także klasówki z poprzednich lat (tylko dla zdających biologię na maturze) i będą miały one wpływ na ocenę końcową...
Wprowadzono kilka zmian u mnie w szkole i trochę się obawiam... No, ale zobaczymy jak to będzie.
Zobaczymy jak to będzie, stresuję się okropnie, ale mam nadzieję, że dam radę...
Na zdjęciu widać także kalendarz, który służył mi także w zeszłym roku. W nim mam zapisane wszystkie aktualne informacje (głównie związane ze szkołą), a także inne ważne rzeczy i daty.

W ramach nowych postanowień i wyzwań chciałabym zacząć chodzić na fitness. Obok siebie mam siłownię i  przejdę się w tygodniu i wykupię sobie karnet.
Grafik jest o tyle elastyczny, że wykupuję ilość zajęć w tygodniu (w moim wypadku 3) i wybieram sobie w jakich dniach, o której godzinie i na jakie zajęcia chcę chodzić. W karnecie dostępna jest również sauna oraz wejście na siłownię w takiej samej ilości ile zajęć fitness na karcie (czyli również 3). I wydaje mi się, że cena jest również bardzo atrakcyjna w stosunku do oferowanych usług.

No i kolejne wyzwanie, będzie dla mnie baaardzo ciężkie, ponieważ jestem zakupoholiczką.
Muszę zacząć oszczędzać pieniądze. W przyszłym roku chciałabym już się wyprowadzić, więc będę musiała ograniczać fundusze. Najciężej będzie chyba z zakupem kosmetyków, bo to takie moje uzależnienie :P


Czy Wy macie jakieś postanowienia na ten rok szkolny, jakieś wyzwania? Postawiłyście sobie jakiś klarowny cel? Chętnie o tym poczytam!

Buziaki

28 sie 2012

Kolekcja biżuterii

Witajcie,

Na prośbę jednej z użytkowniczek pokażę dzisiaj kolekcję mojej biżuterii.
Jest tego trochę, ale noszę naprawdę niewiele. Zazwyczaj jest to stały zestaw i rzadko kiedy kupuję coś nowego, co naprawdę wpadnie mi w oko. Z prostego powodu - biżuteria ze sklepów jest jak na mój gust za droga w stosunku do ich jakości.

Ostatnio zaczęłam bawić się w hand-made i jeśli spodobają Wam się moje prace chciałabym zacząć je sprzedawać :-) Ale o tym później...


Większość mojej biżuterii trzymam w takim skórzanym kuferku, który dostałam "w spadku" od mamy.
Pasuje on do koloru moich ścian, więc mój zachwyt tym kufrem był jeszcze większy.

Z racji tego, że jestem osobą bardzo sentymentalną i przywiązującą się nie tylko do osób, ale i do rzeczy, jest sporo rzeczy, których już nie noszę albo w ogóle nie nosiłam, a jednak szkoda mi je wyrzucić.
Rozważam sprzedanie ich na blogu lub po prostu oddanie ich komuś, ponieważ zajmują tylko miejsce.

Zacznijmy od pierwszej półeczki, czyli... pierścionki.

Pomimo tego, że nie noszę ich prawie w ogóle jest mi je szkoda wyrzucić. Wszystkie dostałam od babci. Dwa z nich są kupione w jakimś sklepie typu "Wszystko po 5zł", ale jednak jakiś sentyment do nich mam. 
Dwa (drugi i ostatni od lewej) są ze srebra. Ostatni jest chyba z jakąś masą perłową (?), nie jestem pewna. Są bardzo uniwersalne i pasują do większości ubrań, które posiadam. 


Kolczyki papużki, które wygrałam w jednym z blogowych rozdań :-) Są przepiękne, lecz nie mam ich do czego nosić :-( 


Kolejną rzeczą, którą mam od babci jest przepiękna broszka. Rzadko ją noszę, bo nie za bardzo wiem do czego. Ale gdy ją mam, dostaję wiele komplementów na jej temat :-) 
Fioletowe serduszko - niby Swarovski - dostałam przy kasie w Rossmannie przy kupnie suplementu diety. 
Serduszko z kryształkami kupiłam w jakimś sklepie z niedrogą biżuterią i chyba nigdy go nie nosiłam.


Bransoletka i naszyjnik z muszelkami dostałam od mojej cioci znad morza. Kiedyś nosiłam bransoletkę, ale teraz jest dla mnie za ciasna :-( 
Naszyjnik ze sztucznych pereł kupiłam w jakimś sklepie, miałam go założyć na studniówkę mojego chłopaka, ale wybrałam inną biżuterię. 


Złota bransoletka - kupiona gdzieś za grosze, kupiłam kiedyś na wesele rodziny.
Pacyfka - pozostał sentyment, kiedyś był to naszyjnik, ale popsuł się, później zrobiłam z niej bransoletkę, ale już nie pamiętam co się z nią stało i został sam wisior. Szkoda mi go wyrzucić.
Naszyjnik z czarnym kamieniem - kupiony nad morzem, o ile dobrze pamiętam symbolizował znak zodiakalnego strzelca, czyli mnie ;-)
Naszyjnik serduszko - drugą połówkę ma moja przyjaciółka.
Pierścionek z zegarkiem ;-) Kupiony też za grosze, ale bardzo mi się podoba.



Bransoletki znad morza, lubię skórzane bransoletki, z jakimiś koralikami i "zębami rekina" ;-)


Kolejne "spadki" po babci ;-)


Ten naszyjnik dostałam od taty. Kamień nazywa się bodajże bawole oko i według mnie jest przepiękny. Lubię go czasem założyć.


Naszyjnik na długim łańcuchu kupiony szmat czasu temu w C&A


Hmm... To dostałam ostatnio od babci. Jest to spinka, którą przypinał sobie mój pradziadek (!) do nesesera ;-) Ma inicjały "MW" (czyli też takie jak moje) i babcia mi podpowiedziała, że mogę go nosić jako wisior. ;-)
Muszę tylko kupić łańcuszek.


Ten naszyjnik dostałam od przyjaciółki, zrobiła go sama. Miałam gdzieś jeszcze bransoletkę.


Kolczyki, których już nie noszę. Renifery w szaleństwie zakładam na Święta Bożego Narodzenia :P


Tych kolczyków także nie noszę, ostatnie są od babci.


Kolorowe kolczyki kupione w Tally Wejl (jakoś tak) bardzo dawno temu. Nie noszę ich. Oraz "szanelki" :P



I na tych dwóch zdjęciach są kolczyki, które lubię i najczęściej noszę. Niestety rzadko zakładam kolczyki (bo najczęściej zapominam), ale bardzo je lubię. 

Przechodzimy teraz do najczęściej noszonej biżuterii (oprócz kolczyków):

Jak widzicie jest to taka laleczka, na której sobie wszystko wisi. Jest tam niestety bałagan, a przynajmniej się tak wydaje, bo jest tego troszkę. Lalka stoi na biurku i wszystko mam pod ręką.

Zacznijmy od nausznicy, którą pokazywałam w haulu.
Prezentuje się ona w ten sposób.

Jest całkiem wygodna, ale gdy mam rozpuszczone włosy i chcę je poprawić, czasem się zapominam i szarpnę o nią. 


Kolejnymi pierścionkami, są takie oto trzy. Noszę je najczęściej.
Pierwszy od lewej dostałam od mojego N. jest elegancki, fajnie prezentuje się do eleganckiego stroju, ale i też na co dzień. 
Drugi dostałam od babci wraz z kolczykami, które są pokazane na pierwszym zdjęciu z ulubionymi kolczykami. 
Ostatni kupiony na wyprzedaży rok temu z I'am za 10zł, ale bardzo go lubię. Niestety już zrobił się brzydki i coraz rzadziej go noszę :(


Te naszyjniki noszę często.
Pierwszy ma symbol aniołka. Nie jestem osobą religijną, ale ten bardzo mi się podoba, poza tym dostałam go od babci (swoją drogą, bardzo dużo biżuterii od niej mam :D)
Drugi dostałam od kolegi na urodziny, bardzo go lubię, niestety zapięcie wyrywa mi włosy :(

Te bransoletki dostałam od przyjaciółki na mikołajki, kupione zostały w H&M, niestety, sama je wybierałam.... :D


Moje "pandorki", czyli bransoletki modułowe. Z ciemnymi koralikami jest to zestaw na co dzień, którą rzadko kiedy zmieniam. Ta druga zaś ma na sobie koraliki, które kupiłam i chciałam, żeby były w jednym miejscu ;P



Kolejna skórzana bransoletka, druga pochodzi z kompletu z H&M, a ostatnią dostałam od mojego N :-)


A te bransoletki zrobiłam sama. Jak wspomniałam wcześniej, jeśli się wam podobają mogę dla Was takie zrobić :-) Sprawia mi to ogromną przyjemność :-)
A tak prezentują się na nadgarstku:


Ufff, w końcu dotarłam do końca ;-) Jest tego trochę. Nie wszystko jest modne i na czasie, ale mi to nie przeszkadza. Lubię moją biżuterię ;-)

Pozdrawiam, Marta!